W ogóle ostatnio się stresowałam, nie jadłam, miałam wysoką temperaturę, nie mogłam spać.
Ale dziś było fajnie, bo jest piątek i w ogóle.Przepisałam się do grupy z moimi "frendrsami" jak mówi pewna kochana osóbka, za którą straaaaaaaasznie tęskniłam i , z którą zaraz idę na spacer.(Lubię spacerki o 19 xD)
Spotkałam się z obydwiema moimi (:* dla nich ) i jeszcze ... z...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! taaaaaaaaaaaaaaaaakk!!!!!!!
Wystawił mnie w pn, to dziś wszystko odrobił z nawiązką ( co nie znaczy że nie pamiętam).
Zresztą dziś w ogóle coś zjadłam, po raz pierwszy od paru dni, więc humor mi dopisuje ;)
Byłam też w kościele, a zawsze gdy tam chodzę jest mi lepiej :>
Strasznie się wzruszyłam, gdy pomyślałam sobie, ile mam.
Bo mam tak wiele, a nacodzień (cholera,źle napisałam,jak to się piszę-na codzień?)nie potrafię tego docenić.
Wreszcie wybrałam się do biblioteki (nie było, tego co chciałam, wiec wzięłam jakieś pierdoły i "Katarynkę"-naszą pierwsza lekturę)
Motto na dziś: "Nie jesteś ofiarą, dopóki się za nią nie uważasz"
Dosyć znane, z "American Beauty" jest mądre, bardzo je lubię ;P
A, tak jakoś xD
(z naszej lekcji-->)"Pozdro" dla smutnych i dla wesołych ;)) i tych pośrednich też :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz